Opowiastki

18.03.2014

INNY ŚWIAT

Kiedy rano wychodzę z sypialni, mam wrażenie jakbym wkraczała do innego świata. Pod drzwiami siedzi gromadka moich kotów syberyjskich, wpatrzonych we mnie z uwielbieniem. Siedzą pod drzwiami, bo już wcześniej usłyszały, że wstaję z łóżka, zakładam kapcie, szlafrok i człapię… Czekają na mnie nie tylko, żeby się przywitać ale też, żeby naskarżyć co się działo, kiedy spałam. Więc są miauki z których mogę wywnioskować, że Oleg wylał wodę z miseczki, że Brenda dała komuś w beret a Tosia nikogo nie chce wpuścić do tunelu… Wolałabym, żeby mi powiedziały które to nasikało do miednicy w łazience albo kto trzeci raz z rzędu zrobił kupę w kącie. Ale tego się od nich nie dowiem, sama muszę znaleźć winowajców.

Kiedy już wyczerpiemy limit porannych czułości, skarg i zażaleń, siadam z kubkiem kawy przy kuchennym stole skąd mam widok na cały salon. Ja widzę wszystko i mnie widzą wszyscy. Maluchy zaczynają swoją prezentację: biegi krótkodystansowe, skoki, podskoki i przeskoki, zapasy w stylu dowolnym. Starszaki natomiast kręcą się po stole i przy moich nogach: miziaj, miziaj, miziaj…

Po kawie przychodzi czas na toaletę, jeszcze nie moją. Kto pierwszy do czesania? Wystarczy, że wezmę do ręki szczotkę a już na stole leży Oleg. Zaraz potem przybiega Yuma i kładzie się obok Olega – ja pierwsza! Tosia i Emilka, obok na krzesłach grzecznie czekają na swoją kolejkę. Na tę chwilę maluchy przerywają swoje harce i z daleka obserwują co się dzieje.

1

Dzisiaj Hrabini jako pionierka odważyła się wskoczyć na stół by z bliska przyjrzeć się „tym dziwnym zabiegom”. Niby nie jest zainteresowana ale skoro już tu jest, to może i jej zrobić to samo? Ale Yuma zaraz ją uderzyła i ofuknęła: spadaj na koniec kolejki. Poruszyło to Tosię, warknęła na Yumę i pobiegła za Hrabinią – chodź, malutka, ja cię uczeszę. Na to obruszyła się Emilka – zostaw ją, to nie twoje dziecko. Do dyskusji włączyła się zaspana, jęcząca Dorotka – czy to nie jest przypadkiem moja córka? Hrabini już zapomniała o incydencie a trzy kocice dalej patrzyły spode łba wyburczając swoje animozje. Ale wystarczyło, że klasnęłam w dłonie: spokój! I dziewczyny rozeszły się każda w innym kierunku. A Yuma, prowodyrka całego zamieszania leżała zadowolona na stole. Miałam wrażenie, że pyta mnie: dobrze jej powiedziałam? O nie, moja droga! Za karę pójdziesz do innego pokoju. Zaraz wszyscy będą jedli wołowinkę a ty dostaniesz na końcu.
A kiedy całe kocie towarzystwo zasiadło przy miseczkach, ja mogłam spokojnie oddać się „ulubionym” zajęciom: sprzątaniu kuwet, myciu podłóg itp…

Następny krok w inny świat.

2
04.02.2014

EMILY FAMILY

Z tą naszą Dorotką, siostrą Emilki, to istny cyrk… Dzisiaj poszła sobie do kuwety z dzieckiem. Z dziesięciodniowym dzieckiem! Na pewno nie po to, żeby uczyć go korzystania z kuwety, bo przecież kiciuś ledwo co widzi trzy dni temu dopiero otworzył oczy. No więc: poszła z nim do łazienki, położyła na zimnych kaflach, załatwiła się, złapała malucha za kark i wróciła do kojca. Po co była ta wycieczka? Czy Dorotka nie chce ani na chwilę rozstać się z dziećmi?? Raczej nie o to chodzi, bo przecież zdarza jej się w ciągu dnia leżeć poza kojcem…

Wcześniej już kilka razy przyłapałam ją jak taszczy kiciusia a to pod kanapę, a to do dziupli w drapaku… I żeby było ciekawiej, nie zawsze niesie swoje dziecko. Trzy dni temu jej siostra Emilka urodziła piątkę: : cztery kocurki i jedną koteczkę. Obie mamy zamieszkały razem i wspólnie wychowują dziewiątkę pociech. Dziewięć kociąt syberyjskich! Oczywiście, wszystkie dzieci są wspólne, nie ma podziału na twoje moje, chociaż kocięta Dorotki są starsze o tydzień i póki co dwa razy większe. Ale dla Dorotki nie ma to żadnego znaczenia i jak ją najdzie ochota na spacer z dzieckiem, łapie pierwszego lepszego a to za nogę, a to za ogonek albo za kark i wędruje z nim po mieszkaniu.

Chyba dobrze, że zamieszkały razem bo mimo, że są w tym samym wieku i pochodzą z tej samej hodowli, mają zupełnie różne charaktery. Emilka wyjątkowo mądra, spokojna, cierpliwa, chętnie się przytula

1

natomiast Dorotka jest nerwowa, płochliwa i bardzo nieufna. Gdyby sama siedziała z dziećmi, mogłaby przekazać im swoje lęki…

Te różnice charakterów widać też w sposobie zajmowania się kociętami. Emilka myje dzieci po cichutku, metodycznie od podogonia do uszu, raz przy razie. I nawet jak coś na chwilę odwróci jej uwagę, to wraca do tego samego kiciusia i kontynuuje toaletę. Dorotka jest chaotyczna raz liźnie tego, raz tamtego, raz po głowie, raz pod ogonem a stęka przy tym i sapie jakby mówiła:: jak ty leżysz? … no posuń się … ileż ja mam z wami roboty… Kiedy ktoś zagląda do kojca, Emilka z dumą podnosi głowę jakby chciała się pochwalić swoją gromadką natomiast Dorotka staje się niespokojna i własnym ciałem zasłania maluchy czasem nawet siadając na nich jak kwoka. Nerwowo też reaguje na wszelkie popiskiwania kociaków. Kładzie się, wstaje, znów się kładzie, siada jakby nie wiedziała czego od niej chcą. Ćwierka przy tym:: nie wiem o co chodzi, coś się stało? ? Co ja mam teraz robić?? Na szczęście kocięta zdrowo rosną i za dwa trzy tygodnie już zaczną same jeść i załatwiać się w kuwecie. Wtedy młode mamy wreszcie sobie odpoczną.

A problem z noszeniem kociąt rozwiązał się sam wystarczyło zmienić pościel w kojcu. Oczywiście, wcześniej też było tam czyściutko. Wszystkie kocyki, prześcieradła i poszewki wymieniałam dwa dni temu. Ale dla Dorotki nie miało to znaczenia. Instynkt kazał jej zmienić gniazdo. Na szczęście nie była w tym konsekwentna i zaakceptowała nowe szmatki w starym miejscu.

2